Umówiłam się z przyjaciółką, że razem wynajmiemy mieszkanie, ponieważ bardzo, ale to bardzo nie chciałyśmy mieszkać w akademiku. Udało nam się znaleźć mieszkanie w dobrej lokalizacji, za przystępną cenę i w dobrych warunkach. Pod koniec września musiałam wszystko się spakować do pudeł, nie wiedząc do końca co mi się przyda, a co nie.
Niestety mieszkanie było nie do końca umeblowane. Brakowało szafy i łóżka, dlatego rodzice zgodzili się przewieźć mi sofę z salonu (i tak był planowany remont w salonie i zmiana mebli), toaletkę i kupili mi szafę w Ikei. Wrzuciliśmy wszystko na przyczepkę i ruszyliśmy. Pokój dzięki meblom z domu wydaje się teraz bardziej przytulny. Zeszło się do wieczora aż ostatecznie ogarnęliśmy mój nowy pokój. Całkiem szybko się w nim zaklimatyzowałam.
Jak widać, było trochę sprzątania, ale pomógł mi mój niezawodny chłopak. Musiałyśmy też przed definitywnym zamieszkaniem, zrobić z przyjaciółką generalne sprzątanie. Mimo że mieszkanie samo w sobie było przyjemne, to brud, który zostawili po sobie poprzedni lokatorzy był niesamowity. Nie mogłyśmy domyć niektórych rzeczy, a ściany są zabrudzone chyba w każdym miejscu.
Po już trzech tygodniach studiowania mogę śmiało powiedzieć, że mieszkanie jest bardzo ważnym elementem. Koleżanka z kierunku zamieszkała w akademiku i ma bardzo złe odczucia. Kiedy jest się daleko od domu, warto mieć taki swój mały kąt, chociaż pokój, a w akademiku mieszkają nawet po 3/4 osoby w pokoju. Ja bym tak nie mogła, ale każdy jest inny. Wracając po uczelni do mieszkania czuję ulgę. Mam ciszę i spokój, czuję się swobodnie, zwłaszcza mieszkając z przyjaciółką.
Myślę, że jeszcze u mnie traficie nie raz na posty o studiowaniu, studiach i życiu studenckim, dlatego jak macie pytania, śmiało piszcie!
____________________________
INSTAGRAM : KLIK
































